Löwe, od którego doznał tylu krzywd. Jurand ze Spychowa jest bohaterem dynamicznym, ukazanym w procesie przemiany z mściwego, bezwzględnego pogromcy Krzyżaków do przebaczającego, pozostawiającego osąd Bogu, zdolnego do powstrzymania gniewu spokojnego mężczyzny. Jego życie wypełnia zemsta, walka, pamięć doznanych krzywd, cierpienie psychiczne i fizyczne, miłość do dziecka, religijna pokora i postawa przebaczenia - a więc zwycięstwo moralne nad nienawiścią.
Danusia Jurandówna, córka pana na Spychowie jest delikatną dwunastoletnią sielską panienką w wianku na głowie - wtedy poznaje swojego przyszłego męża, Zbyszka z Bogdańca. Jest ona ozdobą dwom księżnej Anny Danuty, jej ulubienicą, utalentowaną lutnistką i śpiewaczką. Jest to dziewczyna o delikatnej budowie ciała, szczupła, zgrabna, o pełnych wdzięku ruchach, wychowywana na książęcym dworze, ponieważ straciła matkę, zaś ojciec - szukając zemsty na Krzyżakach - nie mógł jej zapewnić stałej opieki. Danuśka jest postacią niewinną, o anielskim uroku, subtelną i kruchą. Kocha Zbyszka platoniczną miłością, marzy o tym, by mieć swojego rycerza.
Głęboko przeżywa to, że Zbyszko będzie ścięty - ocalając mu życie, tradycyjnym obyczajem zobowiązuje się wyjść za niego. Jest bardzo przywiązana do ojca, potrafi ułagodzić jego gniew i srogość. Porwana przez Krzyżaków zapewne wiele wycierpiała. Zbyszko odzyskuje ją roztrzęsioną, wystraszoną, psychicznie wyniszczoną i zbyt słabą, by mogła odrodzić się po tragicznych przejściach. Jest to postać wykreowana na bezbronną ofiarę i dlatego tak wzruszająca. Jest ona jakby królewną z baśni. Pochodzi z wysokiego rodu, ale jest szczera, prosta, dziecięco naiwna, a przy tym ujmująca i miła.
Jagienka Zychówna, dziedziczka Zgorzelic, jest charakterologicznym przeciwieństwem Danusi. Podobnie jak pierwsza żona Zbyszka, kieruje się dobrocią, współczuciem. Jest energiczną, krzepką dziewczyną o zdrowej rumianej cerze, posiadającą wiele umiejętności tradycyjnie męskich. Brawurowo jeździ konno, umie polować, zna się na doglądaniu całego gospodarstwa. Jest to piękna panna, dobrze zbudowana, rosła, dobrze ubrana. Jej miłość do Zbyszka przejawia się w pomaganiu mu w każdej sprawie, w trosce o jego zdrowie i bezpieczeństwo oraz w zrozumieniu jego osobistej tragedii po porwaniu, a potem po śmierci ukochanej Danusi. Jagienka nie kieruje się zazdrością ani chęcią zemsty, że jej uczucie nie zostało dostrzeżone, nie narzuca się Zbyszkowi. Czeka do właściwego momentu, aż Zbyszko zauważy jej obecność w swoim życiu. Jako osoba konkretna, praktyczna, pewnie stąpająca po ziemi, będzie doskonale spełniała obowiązki żony i matki - właśnie taką funkcję przewidział dla niej autor powieści. Jagienka zna tajniki zielarstwa i opiekuje się będącymi w potrzebie, np. Maćkiem i wracającym ze Szczytna okaleczonym Jurandem. Jest ona typem wiejskiej dziewoi o bujnych kształtach, tryskającej energią i dowcipem, który ostrzy sobie na nieudolnych konkurentach, Cztanie i Wilku. Postać ta jest doskonale wkomponowana w wiejski pejzaż, ale też budzi zachwyt urodą i manierami na dworze. Jest nakreślona z realizmem, wyposażona w liczne przymioty, przełamująca stereotyp dobrze urodzonej delikatnej panienki w kierunku energii, pracowitości, wielostronnego przygotowania do dorosłego życia.
Zygfryd de Löwe zwraca na siebie uwagę niezwykłym okrucieństwem, pychą, nienawiścią do Polaków. Wszelkie działania usprawiedliwia przed sobą troską o interesy Zakonu. Sposób myślenia i działania Zygfryda zupełnie odbiega od ideałów, którym służyli chrześcijańscy rycerze. Przebiegle i sprytnie dąży do pokonania Juranda, osiągając cel przez porwanie jego młodziutkiej delikatnej córki. Wydaje się, że Zygfryd zaprzedał duszę diabłu. To on okalecza Juranda i obiecuje martwemu (pokonanemu przez Zbyszka w pojedynku) Rotgierowi zabicie Zbyszka i zhańbienie Danusi. Jest bezwzględny, wymyślający ciągle okrutniejsze krzywdy dla Polaków, zdolny do najbardziej ponurych czynów (może nawet wyznawca szatana), opanowany bez reszty żądzą zabijania. Ostatnie spotkanie z Jurandem wygląda inaczej niż pragnął Zygfryd. Komes na Spychowie ma teraz nad nim władzę, jednak sam ostrożnie rozcina więzy i puszcza niedawnego oprawcę wolno. Oszalały, opętany przez samobójcze myśli Zygfryd rzeczywiście odbiera sobie życie. Jest to postać odrażająca, potworna w nienawiści i okrucieństwie, diaboliczni i tajemnicza.
Fulko de Lorche - jest gościem Krzyżaków, ale nie ma nic wspólnego ze stereotypem rycerza Zakonu. Przybył z Lotaryngii. Nie ma skłonności do nienawiści i krzywdzenia innych, nie zamierza zdobywać majątku cudzym kosztem, nie kłamie, nie knuje intryg, nie wymyśla podstępów. Przybywa na polskie tereny, by krzewić mieczem wiarę chrześcijańską, tymczasem zastaje kraj ludzi cywilizowanych, ochrzczonych, mających swoją kulturę i tradycję, dzielnych rycerzy przestrzegających obowiązującego etosu. Nie przystaje na krzyżackie metody działania, nie ma zamiaru być kłamcą i intrygantem. Podziwia piękne Polki, z jedną z nich (z Jagienką z Długolasu) się żeni. Mając świadomość zbrodni i wszelkich niegodziwości dokonywanych na polskiej ziemi przez Krzyżaków, zrywa z nimi kontakty. W grunwaldzkiej bitwie staje po stronie pokrzywdzonych, przeciwko Zakonowi. Postać de Lorche'a służy realistycznej koncepcji utworu. Zgodnie z nią żadne środowisko nie może być bezwzględnie pozytywne lub negatywne - nawet środowisko niemieckich rycerzy i ich gości.
Sanderus - to epizodyczny bohater służący humorystycznemu ubarwieniu utworu. Dzięki jego obecności ujawnia się naiwna wiara od niedawna chrześcijańskiego narodu. Sanderus jako fałszywy wysłannik Rzymu handluje odpustami i relikwiami, żerując na ludzkiej bezmyślności (oferuje np. szczebel z drabiny, która przyśniła się Jakubowi, rdzę z kluczy św. Piotra, zaś oferowane przezeń odpusty mogą dotyczyć także przyszłych grzechów). Zdobywane przez siebie pieniądze przeznacza jako swój