Jurand mieszkał w Spychowie wraz ze swoją żoną i córką Danusią. Spychów znajdował się na granicy polsko - niemieckiej, dlatego rycerz bronił jej przed Krzyżakami, dzięki czemu zdobył wielką sławę.
Krzyżacy postanowili odegrać się na nim, dlatego napadli na dwór w Złotoryi, gdzie przebywał wraz z rodziną i podpalili go. Kiedy założyli powróz na szyję jego żony, ta zmarła ze strachu.
Rycerz, wściekły, postanowił się zemścić. Atakował każdego Krzyżaka, którego napotkał w okolicy i wtrącał go do swego lochu. Za pomoc w zemście ofiarował Danusię Bogu.
Tak trwały walki między Jurandem, a zakonem, kiedy wreszcie zakon uknuł straszną intrygę... Pisali też listy do księciem Janusza ze skargami na Rycerza. W końcu, by zwabić do siebie Juranda, porwali jego córkę.
Rycerz, by uratować córkę, zgodził się jechać do Szczytna, aby ją odzyskać. Pod bramami kazano mu zsiąść z konia, zdjąć zbroję, oddać broń oraz założyć na siebie wór, a na szyi powiesić pustą pochwę od miecza. Wtedy wpuszczono go do środka, lecz kiedy nie oddano mu córki, wpadł w szał i zaczął wszystkich zabijać. Wtedy splątano go i wrzucono do lochu.
Po kilku dniach Zygfryd odciął mu prawą rękę, wyrwał język oraz wykapał jedyne oko, po czym wypuścił ba wolność. Na szczęście spotkał swych przyjaciół Hlawę, Maćka i Jagienkę, którzy odwieźli go do domu. W Spychowie jadł tylko chleb, pił wodę i godzinami się modlił. Po jakimś czasie odnaleziono jego córkę, która tuż przed spotkaniem z ojcem zmarła. To załamało Juranda. Na wzór Jezusa darował życie swemu oprawcy i po dłuższym czasie zmarł.
__________
Uważam, że najciekawszym momentem w życiu Juranda była jego męka. Niegdyś groźny, porywczy i straszny rycerz stał się bezbronnym, cierpiącym człowiekiem. Z godnością i w milczeniu znosił męki. Po okaleczeniu stał się spokojny. Cały dzień spędzał na modlitwie. Można było zobaczyć w nim człowieka świętego, który przeszedł więcej niż inni, a jego zachowanie było wzorem Jezusa.